Nie będę ukrywał, że w ostatnich tygodniach kompletnie nie miałem czasu na bloga. Wynika to w dużej mierze z największego projektu jaki dotychczas podjąłem w swoim życiu. Mianowicie postanowiłem zostać radnym mojego rodzinnego miasta, czyli Siemianowic Śląskich.

Dzisiejszy wpis będzie krótki, ale mam nadzieję, że sporo Wam wyjaśni. Choć na blogu specjalnie się z tym nie obnoszę, jako społecznik i lokalny polityk działam od 16 roku życia. Co więcej służba społeczna jest jednym z tych kierunków z którymi wiążę swoją przyszłość.

SZOK: Bloger finansowy startuje jako kandydat PiS!

Na początek kilka słów o tym z jakiej opcji jestem. Wielu moich znajomych, klientów a z tego co wiem także czytelników wciąż nie może uwierzyć, że startuję z list Prawa i Sprawiedliwości, ale to prawda. Jestem członkiem PiS od półtora roku i nie wstydzę się tego. Mam konserwatywny światopogląd, choć gospodarczo wciąż nazywam się umiarkowanym liberałem (nie, na pewno nie jestem tym okropnym socjalistą). To właśnie ta mieszanka dziwi bardzo wielu moich znajomych, którzy z jednej strony uważają, że PiS jest za mało konserwatywny, a z drugiej za bardzo „socjalistyczny”. Po ponad roku mogę stanowczo stwierdzić, że to nie prawda. W partii jest miejsce na dyskusje i ścierają się w niej różne opinie. Niezależnie od poglądów warto podkreślić, że na codzień w szeregach partii pracuje bardzo wiele inteligentnych i wykształconych ludzi, którzy po prostu robią swoje.

Nie jestem kandydatem znikąd

Prawdopodobnie pojawianiu się „znikąd” liderów, celebrytów, blogerów czy polityków poświęcę odrębny, obszerny artykuł, jednak już dziś chciałbym zaprzeczyć tezie, że jestem kandydatem z nikąd. Na „rynku politycznym” jest wielu takich kandydatów, ale nieskromnie powiem, że do nich nie należę.

Mimo młodego, jak na kandydata wieku mam za sobą 8 lat doświadczenia. W 2010 roku zostałem wybrany w mojej szkole na młodzieżowego radnego, następnie udzielałem się w licznych inicjatywach lokalnych, takich jak zbiórki podpisów za dekomunizacją ulic, projekt budowy boiska przy mojej podstawówce (zebraliśmy z chłopakami ponad 3000 podpisów!), a później także (z czego jestem szczególnie dumny) pomogłem znajomym z walce z oszustami wciskającymi garnki i spory kredyt, a to wszystko działo się podczas„prezentacji handlowej”.

Każde z tych doświadczeń, a także tych w sztabach wyborczych kolejnych kandydatów różnych ugrupowań konserwatywnych (wówczas wychodziłem z założenia, że dobrze będzie dla demokracji, gdy większa liczba kandydatów się zarejestruje) na europarlamentarzystów, radnych, senatorów i prezydentów, wiele mnie nauczyło, również w kwestii organizacji pracy oraz przepisów.

Dziś dzięki tym wszystkim doświadczeniom mogę spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć. Chcę zostać radnym, ponieważ znam swoją dzielnicę i wiem jak jej pomóc. Jestem przekonany, że dzięki współpracy z moimi kolegami z Prawa i Sprawiedliwości, jak i z potencjalnymi koalicjantami, przez najbliższe pięć lat będziemy konsekwentnie działać na rzecz Siemianowic.

Jak wybory wpłyną na bloga?

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Do wyborów z pewnością niewiele będzie się tu działo, a po wyborach na pewno przedstawię szczegółowe case study. Otwartym pozostaje pytanie jak polityczny coming out wpłynie na moje audytorium i sponsorów. Wychodzę jednak z założenia, że polityki i biznesu się nie miesza – nigdy dotąd tego nie robiłem i nawet jak ktoś wiedział jakie mam poglądy, nigdy nie robił mi z tego względu wyrzutów. Po prostu dobrze wykonywana praca broni się sama :).