Pierwszy dzwonek wybrzmiał.  Tysiące dzieci poszło pierwszy raz do szkoły rozpoczynając jeden z najważniejszych etapów w życiu –  edukację. O jej jakości można by mówić wiele, ale ja nie o tym. Dziś chciałbym przypomnieć ideę Szkolnych Kas Oszczędnościowych. Co to jest SKO i czy warto założyć dziecku konto? O tym będzie dzisiejszy wpis.

Szkolna Kasa Oszczędnościowa – system z tradycjami

Historia Szkolnych Kas Oszczędnościowych sięga początków XX wieku, kiedy to w 1906 roku powstała pierwsza SKO na ziemiach polskich. Celem SKO od początku była edukacja finansowa najmłodszych, polegająca na tworzeniu specjalnych kont oszczędnościowych, na których uczniowie mogli odkładać pieniądze.

Sprawdź też: Jak zrobić tanio zakupy do szkoły?

W latach 20 XX SKO zostały „ucywilizowane” poprzez wprowadzenie regulacji prawnych, a przed wojną istniał ponad milion kont! Jak podaje Wikipedia (niestety źródła na stronie PKO BP nie są już dostępne) największa ekspansja nastała w czasach PRL. Wtedy też SKO przechodziły różnorakie przemiany.

Niestety – pomimo dużej popularności systemu w czasach PRL po transformacji SKO podupadły. Dopiero w 2012 roku PKO BP zredefiniowało kasy na nowo, wprowadzając je do internetu.

Jak działa SKO?

Zasady działania SKO są proste. Konto SKO można założyć u nauczyciela, który jest szkolnym opiekunem programu, a następnie dziecko może wpłacać pieniądze u niego pieniądze.

W serwisie internetowym banku szczególnie istotną funkcją są skarbonki, które pozwolą dziecku na zbieranie pieniędzy na konkretny cel, a także na dokonywanie operacji między nimi. Wraz ze skarbonkami dostępny jest plan oszczędzania, dzięki któremu dziecko może przeznaczać konkretną część wpłacanych pieniędzy na różne cele.

Szkolna Kasa Oszczędnościowa cechuje się dość wysokim oprocentowaniem – 5% w skali roku z kapitalizacją co tydzień. W prawdzie przy kwotach jakimi operują dzieci zyski nie będą widowiskowe, ale tygodniowa kapitalizacja odsetek pozwala na bieżąco patrzeć jak pieniądze rosną.

Za moich czasów tego nie było

Gdy ja chodziłem do szkoły SKO już dawno upadło, a do odrodzenia było jeszcze wiele lat.  A szkoda, bo to naprawdę dobre narzędzie do nauki dzieci oszczędzania.

Edukacja finansowa w Polsce leży i kwiczy. Broń Boże nie dziwię się temu – tak naprawdę nie ma kto tej wiedzy przekazywać. Polacy nie potrafią oszczędzać, a dopóki będziemy doganiać zachód, nie widzę możliwości upowszechnienia się posiadania oszczędności. Nie twierdzę, że w bogatych państwach jest wiele lepiej – tam dopiero szaleje dzika konsumpcja, ale jednak dane mówią, że europejczycy z zachodu mają większe oszczędności.

Czego życzę uczniom i ich rodzicom?

Uczniom przede wszystkim dobrych ocen, a rodzicom jak najmniej problemów w szkole (walka o normalne warunki nauki i traktowanie zarówno uczniów jak i rodziców jak ludzi bywa bardzo ciężka). Ponadto zachęcam rodziców do zakładania SKO i poszukiwania innych form oszczędzania dla dzieci.

Uczmy dzieci oszczędzania, bo to przyniesie dobre efekty. Bądźmy szczerzy – nie tylko dla nich, ale i dla nas, bo jeśli sami o siebie nie zadbamy (również przez wychowanie dzieci) to nasza przyszłość nie będzie spokojna i bogata.

Przydatne linki:

Serwis SKO – tutaj znajdziesz wiele ciekawych informacji o projekcie, a także materiały dydaktyczne (program działa szerzej i jego elementem są lekcje w szkołach).

Filmiki instruktażowe SKO – kilka filmów w prostych słowach przedstawiających działanie SKO.