"Słomiane inwestycje" to przeszłość. Liczą się solidne podstawy

Chociaż wciąż jestem studentem i podobnie jak wielu moich kolegów mieszkam z rodzicami, coraz częściej mam okazję uczestniczyć w rozmowach dotyczących założenia rodziny, zakupu mieszkania czy po prostu zapewnienia sobie finansowych aspektów spokojnej przyszłości.

Jak pewnie wiesz słowem klucz jest tutaj oszczędzanie, jednak w rzeczywistości to połowa sukcesu. Pieniądze bowiem mają to do siebie, że raczej tracą na wartości (przez inflację), zaś nieodpowiednio zamrożone lubią się rozchodzić.

Pewnie wiesz też, że pomnażanie pieniędzy wiąże się inwestowaniem. Ale czy wiesz jak robić to z głową? Różnego rodzaju kryzysy i afery finansowe pokazują, jak niewiele wiemy o podstawowych zasadach inwestycyjnych.

Dlatego od dziś przez kilka najbliższych miesięcy w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca będę przybliżał Ci podstawowe zasady inwestowania. A żeby nie być gołosłowny, w każdym wpisie z serii będę publikował mój portfel inwestycyjny, prowadzony za pośrednictwem platformy funduszy F-Trust, która jest partnerem serii.

A na początek podstawy :). 5 zasad, które moim zdaniem są podstawą rozsądnego inwestowania i stanowią klucz do sukcesu. Bez nich człowiek się gubi – nie wyrabia finansowo, dobiera złe papiery czy po prostu daje się ponieść ślepej chciwości. Jakie są więc żelazne zasady inwestycji?

5 żelaznych zasad inwestowania

Zasada nr 1 – Inwestuj wyłącznie nadmiar

Inwestowanie jest fajne, ale nie jest najważniejsze. W życiu trzeba mieć priorytety i podobnie jest z finansami. Co z tego, że osiągniesz 10% zysku spekulując na niepewnej spółce z NewConnect, skoro nie będziesz mieć czego włożyć do garnka? Musisz więc na początku zadbać o odpowiednią bazę. Najlepsza sytuacja to taka, w której masz grubą poduszkę finansową, jednak jeśli zamierzasz zacząć od inwestowania małych kwot nie twierdzę, że to warunek konieczny. Ważne jednak, żeby inwestycje nie powodowały zaciągania zobowiązań – debetów, kredytów, czy, o zgrozo chwilówek.

Zasada nr 2 – Zrozum papier, który kupujesz

Coś co powtarzam do znudzenia – nie rozumiesz, nie kupuj! Znając podstawowe pojęcia i rodzaje produktów naprawdę można wybrać solidne papiery. Nawet jeśli Twój znajomy harata pipsy na forexie i „już za miesiąc kupuje nowego mercedesa”, nie daj sobie sprzedać jakiegoś szajsu. Ogólna zasada jest prosta – im więcej trudnych pojęć i podejrzanych składowych produktu, tym większe ryzyko wtopy.

Zasada nr 3 – Ryzyko musi się opłacać

Moja ulubiona zasada, bowiem odnosi się do zbędnego ryzyka którego nie lubię. Jeśli podejmujesz ryzyko inwestycyjne, najpierw je oszacuj, a później zrób to samo ze stopą zwrotu. W przypadku gdy okaże się, że spodziewany zysk jest taki sam lub niższy niż przy inwestycji o mniejszym ryzyku, wówczas warto wybrać mniej ryzykowny wariant.

Dobrym przykładem są tutaj lokaty i fundusze z wysokimi opłatami za zarządzanie. Po co niepotrzebnie denerwować się o ryzykowny produkt, skoro finalnie lokata daje pewniejsze 3%? Lepiej wybrać mniej ryzykowny papier, np. w miarę bezpieczny fundusz z niskimi opłatami (tutaj krótki wywiad na ten temat), tak jak opisałem to dalszej części wpisu.

Zasada nr 4 – Przyjmij odpowiednią perspektywę czasową

Czy osoby, które kupiły akcje tuż przed rozpoczęciem kryzysu straciły mnóstwo pieniędzy? Zapewne, ale dotyczy to przede wszystkim niecierpliwych. Ci, którzy zdecydowali się trzymać, a nawet dokupić, w niedługim czasie uśrednili kurs i odbili się od dołka wraz z giełdą. Podobnie jest przy innych inwestycjach. Nawet jeśli coś wydaje się mało atrakcyjne dziś, w długiej perspektywie może przynieść ogromne korzyści.

Na ten temat ciekawy materiał przygotował Maciej Samcik, który tłumaczy dlaczego giełda generalnie nie jest taka ryzykowna. Ciekawy jest też przykład krótkoterminowej inwestycji Michała Szafrańskiego, który kilka lat temu kupił mieszkanie celem szybkiej odsprzedaży (tutaj widać jak zbyt długa perspektywa mogłaby obniżyć zyski).

Zasada nr 5 – Musisz być cierpliwy i zachować zimną krew

Wśród moich znajomych są dwa typy inwestorów – jedni, którzy codziennie sprawdzają kursy i czekają na najmniejsze okazje i tacy, którzy kupują, zapominają, a gdy po kilku latach sobie przypomną, wówczas inkasują zyski. Nieważne do którego typu się zaliczasz, musisz być cierpliwy – dobre okazje nie zdarzają się codziennie, a kryzysy nie trwają wiecznie.

W obu przypadkach liczy się wyczekanie odpowiedniego momentu (odpowiedniego dla Ciebie – szansa, że sprzedaż na samym szczycie jest niewielka) i zachowanie zimnej krwi. W przeciwnym razie łatwo zrobić coś głupiego i w najlepszym przypadku znacząco ograniczyć zyski.

Mój portfel inwestycyjny

Tak jak obiecałem na początku wpisu w tej części co miesiąc będę publikował swoje „osiągnięcia inwestycyjne” dokonane za pomocą platformy funduszy F-Trust. Do portfela co miesiąc będę dokładał po 100zł. Niektórym może wydawać się to niewiele, ale uznałem, że taka kwota będzie osiągalna dla każdego: studenta, rodziny z trójką dzieci, czy singla z hipoteką.

Portfel, który zakładam na potrzeby tej serii nie będzie zbyt agresywny. Zachęcanie od razu do zbyt dużego ryzyka nie jest w moim typie, zaś na rynku jest kilka produktów, które przy minimalnym ryzyku pozwalają zarobić więcej niż lokata.

Zgodnie z tymi założeniami moją pierwszą inwestycją będzie zakup jednostki funduszu UniAktywny Pieniężny. Za zakupem akurat tego produktu przemówiło kilka argumentów:

  • Niska pierwsza wpłata – niektóre fundusze w tym segmencie życzą sobie znacznie większych sum, a przecież założeniem było wpłacanie po 100zł miesięcznie.
  • Stosunkowo niska opłata za zarządzanie – 0,9% to zawsze trochę mniej niż 1% będący standardem w tym segmencie rynku.
  • Wysoka stopa zwrotu – 4,13% za ostatni rok to najlepszy wynik wśród funduszy dostępnych na platformie z oceną ryzyka 1 (w skali 1-7).

W tym miejscu chciałbym jednak przypomnieć , że treści zawarte w tym wpisie są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Ostateczne decyzje inwestycyjne zależą wyłącznie od Ciebie – ja tylko prezentuję swoje ;).

Podsumowanie

Na sam koniec wpisu chciałbym powiedzieć kilka słów o samej akcji. Szczerze powiedziawszy na początku miałem trochę oporów. Nie uważam się za wybitnego inwestora – wręcz przeciwnie, kilka razy nieźle się nadziałem. Mimo to zawsze staram się realizować przyjętą strategię i stale poszerzać wiedzę. Efekty tego są różne, choć w długiej perspektywie wygląda na to, że będzie dobrze.

Tego życzę również  Tobie – żeby te inwestycje dały Ci konkretne korzyści w przyszłości. Bo w końcu nie chodzi o cyferki, a o zadowolenie z przyszłej konsumpcji.