Jak oszczędzać na studiach przy niskich wpływach na konto? Takie pytanie zadaje sobie wielu studentów, którzy jak wiadomo groszem nie śmierdzą, a mają spore potrzeby konsumpcyjne. Niestety wielu z nich nie ma zielonego pojęcia o oszczędzaniu pieniędzy, a więc w efekcie nie ma żadnych oszczędności.

Mimo to nawet przy bardzo niskim budżecie można odłożyć trochę pieniędzy na koncie oszczędnościowym. I o tym właśnie jest dzisiejszy wpis z serii „Studenckie Finanse” w którym przedstawiam kilka sprawdzonych przeze mnie metod wraz z wyliczeniami.

Cykl artykułów „Studenckie finanse”

Jeśli już tutaj trafiłeś to zachęcam Cię do przeczytania wszystkich artykułów z tej serii. Dzięki lekturze wszystkich wpisów rozbudujesz i usystematyzujesz swoją wiedzę.

Artykuły otwierają się w nowej karcie, więc nic Cię nie ominie 😉

  1. Czy warto iść na studia? Poradnik dla maturzystów.
  2. Ile kosztują studia? Kompleksowe zestawienie na rok 2016/2017.
  3. Optymalizacja kosztów studiów. Jak ciąć podstawowe koszty bez spadku jakości życia?
  4. Jak oszczędzać na studiach? (aktualnie czytasz ten wpis)
  5. Karta kredytowa dla studenta – czy to dobry pomysł?
  6. Poduszka finansowa – dlaczego warto ją mieć już na studiach?
  7. Jak zarabiać na studiach? 5 propozycji dla studentów dziennych

Dlaczego nie oszczędzamy pieniędzy?

Przyczyn prawdopodobnie jest tyle ile ludzi. Najczęściej jednak po prostu nie potrafimy oszczędzać. Wolimy wydawać i się zadłużać niż czekać kilka(naście) miesięcy aby kupić upragniony komputer, torebkę, drona czy nawet samochód. Dużo chętniej i wydajniej pracujemy na swoje długi (raty) niż na oszczędności.

Druga grupa osób, wcale niewiele mniejsza (niestety) to osoby, których przychody na konto są niskie, a koszty życia wysokie (jednak nie przewyższające dochodów). Wówczas pojawiają się wymówki, że nie mamy z czego oszczędzać. W takiej sytuacji są miliony polaków (dominanta wynagrodzenia to bodajże nieco ponad 2200zł miesięcznie). Rodzina, mieszkanie, szkoła – to wszystko kosztuje. Prawda jest jednak taka, że osoby z drugiej grupy zaliczają się również do tej pierwszej, bowiem koszty można optymalizować na wiele sposobów tylko po prostu tego nie robimy.

Pewną osobliwą częścią grupy drugiej są studenci – często bez pracy, bez stypendium, na kredycie studenckim lub garnuszku rodziców. Ich wpływy na konto są niewielkie, a potrzeby ogromne. Jeśli dodatkowo dodamy złe wzorce (wiele osób ma rodziców w powyższych grupach) i jeszcze mizerniejsze wpływy na konto, wydaje się, że uzbieranie jakichkolwiek oszczędności graniczy z cudem. NIE, wcale tak nie jest. Wystarczy chcieć i zastosować kilka tricków i mieć odrobinę samozaparcia.

Poniżej przedstawiam listę moich, dzięki którym dowiesz się jak oszczędzać na studiach:

  1. Program saver – dostępny w wielu bankach popularny saver to narzędzie do oszczędzania poprzez zaokrąglanie w górę płatności kartą. Przykładowo jeśli ustawisz zaokrąglenie do 5zł to przy płatności kartą za 21,40 na twoje konto oszczędnościowe trafia 3,60zł. Ten sposób polecany jest wszystkim, którzy chcą zacząć oszczędzać, ale szczególną wartość przedstawia dla tych, którzy prawie nigdy nie zaglądają na konto. Ile oszczędności uzyskałem z savera? W moim przypadku jest to około 15zł miesięcznie (przy 6-8 płatnościach kartą i zaokrąglaniu do 5zł).
  2. Dzienny lub tygodniowy limit wydatków – Ten sposób to trochę wyższa szkoła jazdy, ale przynosi efekty podobne do savera. Aby zaoszczędzić tym sposobem należy ustalić sobie limit wydatków na dzień lub tydzień i używać wyłącznie gotówki. Każdy grosz który zostanie wrzucaj do skarbonki, a pod koniec tygodnia lub miesiąca rozmień pieniądze na banknoty i wpłać na konto oszczędnościowe. Opcjonalnie możesz poprosić rodziców o wpłatę na konto w zamian za przekazanie im drobniaków. W moim przypadku oszczędność wynosi około 30-50zł miesięcznie przy czym mam bardzo wyśrubowane limity wydatków (dopasowuję je od dawna). Jeśli Twoje limity są wysokie, masz większe pole do popisu.
  3. Przelew na konto oszczędnościowe – jeśli codziennie możesz kupić sobie soczek, zjeść na mieście i dorzucić coś słodkiego, możesz zacisnąć pasa. Najprostszym rozwiązaniem jest przelew na konto oszczędnościowe nas początku miesiąca. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, a oszczędności stale rosną. Dodatkowo ja wykonuję jeszcze jeden przelew na koniec, w którym przelewam całą niewykorzystaną kwotę. Dzięki temu na moje konto oszczędnościowe trafiają wszystkie pieniądze ponad moje potrzeby i dodatkowo jeszcze około 20zł w ramach potrzeb, które jak się okazuje są jeszcze niższe niż mój bezpieczny, acz wyśrubowany limit.
  4. Kup sobie coś użytecznego – czwarta i ostatnia propozycja jest dla tych, którzy zupełnie nie potrafią oszczędzać. Mówię poważnie – jak na koniec miesiąca/tygodnia zostaną Ci w portfelu dwie dychy to nie zostawiaj ich na kolejny miesiąc bo rozejdą się nie wiadomo gdzie. Lepiej kup sobie nową książkę, słuchawki czy czasopismo i miej użytek z zakupu. Sushi może i jest smaczne i modne, ale to nowe słuchawki będą Ci codziennie służyły i być może skłonią do tego by uzbierać jednak trochę kasy na nowego iPoda.

Bez celu ani rusz

Nie ma oszczędzania jeśli nie wiesz na co oszczędzasz. Serio – znacznie łatwiej oszczędzać na nowy samochód czy laptopa niż po prostu odkładać pieniądze na konto oszczędnościowe. Musisz wyznaczyć sobie jasny i precyzyjny cel (odsyłam Cię do odpowiedniego artykułu) i skrupulatnie go realizować. Ja mam takich celów mam kilka:

  • Krótkoterminowy – zazwyczaj jest to jakiś sprzęt lub wakacje na które zbieram 6-12 miesięcy. Przeznaczam na to około połowy wszystkich oszczędności.
  • Długoterminowy – na dzień dzisiejszy jest to samochód. Tego typu cel powinien być możliwy do realizacji w ciągu 3-5 lat i w moim przekonaniu powinien opiewać na kwotę przynajmniej kilku tysięcy złotych. Na ten cel idzie druga połowa oszczędności.
  • Emerytalny – obecnie odkładam symboliczne kwoty na emeryturę (zwykle kilkadziesiąt złotych, raczej z tych dolnych przedziałów). Wynika to z tego, że jeszcze nie mam stałej pracy, a moje potrzeby konsumpcyjne różnią się od tych, na które będę mógł sobie pozwolić w przypadku gdy znajdę odpowiednią partnerkę do założenia rodziny. Czasem lubię mieć coś fajnego i teraz jest czas żeby to mieć 🙂

Oszczędzanie przez zarabianie

Znany pewnie większości moich czytelników Michał Szafrański (jeśli jakimś cudem nie znasz Michała to odsyłam cię tutaj) wciąż podkreśla, że najlepszą metodą oszczędzania jest zwiększanie swoich przychodów. Trudno się z nim nie zgodzić, bowiem wszyscy chcemy żyć wygodnie, a jednocześnie mieć zabezpieczoną przyszłość.

Tą, krótką, aczkolwiek bardzo ważną dygresją chciałbym uchylić rąbka tajemnicy odnośnie dwóch kolejnych wpisów. Pierwszego odnośnie możliwości zarabiania pieniędzy na studiach (i nie tylko) i drugiego dotyczącego szczególnego rodzaju zarabiania jakim jest zarabianie na promocjach bankowych (wpis już jest – link tutaj). Ta ostatnia i coraz popularniejsza metoda zyskała przychylność wielu osób, w tym wielu blogerów finansowych. Warto jednak pamiętać, że każdy medal ma dwie strony i nie wszystko złoto co się świeci.

Na koniec standardowo zachęcam Cię do pozostawienia komentarza pod wpisem i subskrybowania newslettera (wysyłam informacje o wpisach i ciekawe materiały dodatkowe), a także do polubienia mojej strony na Facebooku (pasek boczny) i obserwowania na Twitterze.

Udanej sesji 🙂

  • Słabą wymówką jest to, że nie oszczedzamy bo za mało zarabiamy. Jesli spojrzymy na badania przeprowadzone na blogu Finanse bardzo osobiste to bardzo jasno z nich wynika, że najliczniejszą grupą osób, które mają oszczedności są osoby zarabiające do 2000 zł. Jak widać wystarczy tylko chcieć! Oczywiście, aby oszczedzanie było łatwiejsze, przyjemniejsze i bardziej efektywne warto zapoznać się z podstawowymi technikami czy zagadnieniami z dziedziny finansów osobistych. Właśnie po to są takie blogi jak twój, czy nieskromnie powiem mój 🙂