Choć nie słyszymy doniesień o nadlatującej asteroidzie czy rakietach nuklearnych wystrzelonych w stronę USA, tak naprawdę kryzys może pojawić się zawsze i wszędzie. Jedną z oznak kryzysu, nie tylko ekonomicznego, może być inflacja. Dziś jest niemal zerowa i łatwo o niej zapomnieć, ale gdyby przyszła – czy będziesz na nią gotowy?

Jakkolwiek daleko mi do katastroficznych scenariuszy to wiedza o tym jak zabezpieczyć się przed inflacją jest czymś, co każdy kto oszczędza na emeryturę powinien posiadać. Bo przecież nie chcesz zostać bez grosza na stare lata, prawda?

Dzisiejszy tekst traktuję jako wstęp do nowej serii wpisów, w których będę tłumaczył zagadnienia ekonomiczne i pokazywał je na realnych przykładach. Dziś na tapecie jest inflacja, a artykuł postanowiłem zacząć od tego wymownego zdjęcia:

Inflacja w Zimbabwe

Co to jest inflacja i czy faktycznie nam zagraża?

Jak zwykle podstawą do zabezpieczenia się przed danym zjawiskiem jest zrozumienie jak ono działa.

Inflacja proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce. Skutkiem tego procesu jest spadek siły nabywczej pieniądza krajowego.

Co to oznacza? Załóżmy że masz dziś w kieszeni 100zł i chcesz kupić produkty na obiad dla całej rodziny. Jeśli za rok będziesz chciał zrobić te same zakupy, ale inflacja wyniesie 10%, wówczas będziesz musiał wydać na nie 110zł.

Czy grozi nam szybka zapaść?

Na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi. No może kilku „pomyleńców” jak widzieliśmy w filmie Big Short. Z drugiej strony o inflacji decydują zupełnie inne czynniki niż w przypadku krachu na giełdzie. Do grona podstawowych czynników powodujących wzrost inflacji należą:

  • Zwiększenie podaży pieniądza (obniżka stóp procentowych, dodruk)
  • Spadek produkcji lub zwiększenie jej kosztów
  • Osłabienie kursu waluty (wzrost cen produktów z importu)

Rozważając katastrofalny wariant w szczególności interesują dla dwa ostatni czynniki. Zwiększenie podaży pieniądza jest raczej procesem przewidywalnym – decyzje o zmianach stóp i dodruku leżą w gestii Rady Polityki Pieniężnej, a to nie jest lekkomyślny organ (składa się z Prezesa NBP i profesorów nauk ekonomicznych będących często wykładowcami na uczelniach wyższych). Ostatnim poważnym krokiem ze strony instytucji Państwowych, który wywołał inflację było uwolnienie cen i otwarcie rynku pod koniec PRL.

Bardziej losowa jest kwestia produkcji. Wystarczy nawałnica na terenach rolniczych by zniszczyć plony. Tajfun na drugim końcu świata także może wpłynąć na ceny. Kilka lat temu taka zapaść spotkała branżę elektroniki – tajfun zniszczył ogromne fabryki dysków twardych, a ich ceny na długo poszybowały w górę.

Trzeci ważny czynnik to wahania kursów walut. Nie ośmielę się wyjaśnić mechanizmu ich działania bo nie czuję się w tej kwestii dostatecznie kompetentny, ale zasada jest prosta. Duży spadek wartości waluty to znaczny wzrost cen produktów importowanych.

Uwaga: Kilka lat temu Michał Stopka przygotował ciekawy i łatwy w odbiorze artykuł o czynnikach inflacyjnych. Koniecznie go przeczytaj!

Jak zabezpieczyć się przed inflacją?

Przede wszystkim należy pamiętać, że inflacja atakuje przede wszystkim pieniądz. Gdybyśmy żyli w czasach handlu wymiennego i wymieniali towar A na towar B to przy niezmienionej produkcji ich relatywna cena by się nie zmieniła. Jeśli jednak wymieniamy towary na gotówkę, a tej przybędzie na rynku to ceny towarów wzrosną, a stówa w portfelu dalej będzie stówą.

Oznacza to, że w czasach wysokiej inflacji pieniądz nie jest dobrym narzędziem oszczędzania. Tym narzędziem może za to być to co możesz kupić za pieniądze. W teorii może być to niemal wszystko – w praktyce inwestujemy tylko w niektóre grupy dóbr. W końcu tona bananów jeśli nie zostanie zjedzona zgnije, a sprzęt elektroniczny choć nieużywany to wskutek postępu technologicznego stanie się przestarzały. Musimy więc znaleźć takie rzeczy, które:

  • Można przechowywać latami, a nie zestarzeją się
  • Mają odpowiednią płynność (możemy je stosunkowo szybko sprzedać za gotówkę).

Do takich dóbr należą surowce, antyki, biżuteria czy nieruchomości. Szczególnie łakomym kąskiem są nieruchomości, bo nie dość, że dobrze zachowują wartość to w dodatku mogą stanowić stałe źródło dochodów (najem).

Innym sposobem na lokowanie pieniędzy jest zakup akcji spółek. Akcje podobnie jak nieruchomości mogą stanowić źródło dochodu (dywidendy), a co ważniejsze są dostępne dla każdego – w końcu nie każdy ma wystarczające oszczędności na zakup nieruchomości, a pojedyncza akcja może kosztować kilka groszy. Jest jednak pewien dość poważny kruczek – żeby nie wtopić na giełdzie trzeba mieć odpowiednią wiedzę i stalowe nerwy. Historie kryzysów pokazują, że największe straty często ponosili Ci, którzy lokowali swoje oszczędności bez namysłu i pogłębionej analizy.

Przy doborze sposobu na zabezpieczenie swoich finansów warto mieć na uwadze jeszcze jedną metodę – znaną naszym rodzicom i dziadkom. Otóż zjawisko inflacji nie jest zjawiskiem globalnym – nawet jeśli będziemy mieć inflację, rzędu 1000% rocznie nie oznacza to, że np. Niemcy czy Czesi przekroczą w tym samym czasie 5%. Oznacza to, że dobrym zabezpieczeniem są tzw. „twarde waluty”.

Do takich walut zalicza się dolar amerykański, euro czy jen. Są to waluty największych gospodarek świata o ugruntowanym systemie politycznym i finansowym. Ryzyko, że sięgnie je chociażby krocząca inflacja jest nieduże, a ich płynność (wymienialność) jest bardzo wysoka. Jest tylko jedno „ale”. Trudniej o dobry procent.

Uwaga: Przeczytaj mój wpis o Prawie Kopernika mówiącego wypieraniu lepszego pieniądza przez gorszy.

Czy zatem warto odrzucić lokaty i inne „bezpieczne” instrumenty?

Zdecydownie nie. Ryzyko wystąpienia hiperinflacji z dnia na dzień jest wielokrotnie mniejsze niż ryzyko pęknięcia bańki spekulacyjnej i krachu na giełdzie. Owszem – niektóre inwestycje dają znacznie większą stopę zwrotu niż lokata na 3-4% (zwłaszcza, że docelowo oprocentowanie raczej będzie spadać), ale jest to okupione większym ryzykiem.

Aby je podjąć potrzebna jest wiedza, chłodny umysł i dobry plan na przyszłość. Jeśli brak Ci choć jednego z tych elementów, zostaw tego typu inwestycje na trudniejsze czasy.

A jaki jest Twój sposób na zabezpieczenie swojej przyszłości? Inwestujesz na giełdzie, a może w nieruchomości? Czy Twoje inwestycje są odporne na dodruk pieniądza przez nieodpowiedzialny rząd?