Jedni je kochają – inni ich nienawidzą, choć w oczach tych pierwszych często to zwykła zazdrość. Maci, czyli laptopy i komputery stacjonarne od Apple budzą skrajnie różne emocje (podobnie jak i inne produkty firmy), ale w jednym zgadzają się chyba wszyscy – są strasznie drogie. A jakie są naprawdę? Czy rzeczywiście warto kupić maca, nawet jeśli kosztuje tyle co używany samochód?

Kilka miesięcy temu po raz pierwszy w życiu kupiłem używanego macbooka – poniekąd z przymusu, a częściowo z zamroczenia aurą wokół marki Apple. Dziś uważam się za świadomego nabywcę i postaram się odpowiedzieć na pytanie „czy warto kupić macbooka?”, a jeśli tak to dlaczego, kiedy i za ile?

Zagubiony w afrykańskiej dżungli, czyli dlaczego kupiłem macbooka?

Jeśli czytałeś zakładkę „o blogu” wiesz, że pracuję jako freelancer-webdeveloper, czyli dorabiam sobie tworzeniem stron. Do niedawna wszystko szło w porządku, aż jeden z moich stałych zleceniodawców nie poprosił mnie o wdrożenie poprawek u pewnego klienta…

Panie Łukaszu – klient prosi o poprawienie elementu, który nieprawidłowo wyświetla się na przeglądarce Safari. Czy mógłby Pan coś z tym zrobić?

Po przejrzeniu szablonu strony niemal od razu wykryłem kardynalne błędy (częsta rzecz przy szablonach z themeforest) i zgodziłem się na poprawienie błędu. Byłem głupi, bo co prawda 90% problemów usunąłem w ciągu 40 min, ale błąd występujący wyłącznie na przeglądarce Safari zajął mi… 10 godzin. Po rozmowie z klientem okazało się, że w firmie nie mają ani jednego maca, a klienci czasem zgłaszają problemy z przeglądarką Safari. Pomyślałem sobie wtedy, że tej przeglądarki używa może 2% ludzi, ale wkrótce poznałem jedną ważną prawdę.

Jeśli coś działa na Safari to prawdopodobnie działa wszędzie.

To dało mi impuls do zakupu maca. Co prawda już wcześniej miałem w rękach Macbooka Air, ale wówczas nie doceniłem tego urządzenia. Tym razem pomyślałem, że w sumie mógłbym kupić sprzęt od Apple, zwłaszcza, że mój pancerny i wydajny, ale niezbyt subtelny Dell E5430 przeciętnie sprawuje się w warunkach mobilnych. Mimo to jeszcze nie wszystko było przesądzone – w pierwszej kolejności podjąłem próbę instalacji OSX na maszynie wirtualnej, ale moje próby spaliły na panewce. Nie było wyjścia – trzeba było kupić Macbooka.

Jakiego Macbooka kupić? Moje kryteria wyboru

Gdy decyzja zapadła, trzeba było znaleźć odpowiedni sprzęt. Nie mogłem w tym momencie przeznaczyć na zakup komputera 7 tysięcy złotych i kupić nowego Macbooka Pro, a poza tym nie byłem jeszcze pewien czy „wytrzymam” z maciem tak długo by opłacało się kupować nowy sprzęt. Po krótkich negocjacjach z samym sobą ustaliłem następujące warunki zakupu:

  • Cena maksimum 2000zł
  • Model obsługujący MacOS Sierra (czyli Macbook Pro mid-2010 lub nowszy)
  • Bateria wytrzymująca minimum 4 godziny pracy (przy czym mająca maksimum 1000 cykli)
  • 8GB ramu
  • Wersja z dyskiem SSD
  • Gwarancja sprzedawcy
  • Uzyskanie od sprzedawcy przez zakupem numerów seryjnych sprzętu celem sprawdzenia na infolinii Apple

Macbook ProUstalona specyfikacja była bardzo konkretna nie bez powodu. Po pierwsze chciałem mieć sprzęt z najnowszym oprogramowaniem i perspektywą na aktualizacje, który przy okazji nie będzie całkiem zdezelowany. Po drugie chciałem komputer, który będę mógł zabrać na uczelnie i notować spokojnie bez gniazdka. Wymagania dotyczące pamięci ram i dysku SSD to przyzwyczajenie do w miarę wydajnej pracy, a to właśnie dysk SSD był tym co kilka lat temu dało mi największego kopa. Gwarancja sprzedawcy była konieczna, ponieważ wciąż trochę bałem się używanego sprzętu Apple (chodzą różne słuchy), a kilka miesięcy wcześniej popełniłem artykuł, w którym napisałem, że.. nigdy nie kupiłbym używanego Macbooka. Ostatnim elementem była możliwość sprawdzenia czy komputer nie był zalany i nie był wcześniej na serwisie. I tutaj mała rada.

Uwaga: Przed zakupem infolinia nie udzieli Ci informacji o sprzęcie. W związku z tym masz do wyboru podszycie się pod właściciela lub uzyskanie pisemnego oświadczenia sprzedawcy, w którym zapewni, że sprzęt nie był naprawiany.

Ja skorzystałem z tej drugiej opcji. Jeśli sprzedawca wie co sprzedaje i jest uczciwy nie będzie robił problemów. Jeśli nie poda numerów seryjnych to omijaj go szerokim łukiem.

Po kilku dniach poszukiwań na Allegro znalazłem odpowiedni sprzęt. Zwycięzcą okazał się Macbook Pro mid-2010 z 8GB ramu, dyskiem SSD 120Gb oraz procesorem Intel Core 2 Duo o taktowaniu 2,66GHz, a więc z najmocniejszym procesorem z tej serii notebooków z jabłkiem. Mój egzemplarz oprócz dwóch drobnych otarć i braku gumki-nóżki na spodzie obudowy nie miał żadnych innych defektów, co w porównaniu do „średniej” z Allegro jest całkiem niezłym stanem. Komputer kupiłem za 1600zł z wliczoną przesyłką, a więc 400zł poniżej maksymalnego budżetu.

Twoje kryteria mogą być jednak inne. Przede wszystkim warto rozważyć sens zakupu Macbooka Air. Jego ograniczenia co do możliwości wymiany dysku czy baterii są dla mnie zbyt duże, ale z drugiej strony możesz otrzymać lekki i mobilny sprzęt. Mimo to chyba wolałbym zainwestować w Macbooka Pro z końcówki 2012 (Retina) lub nowszego, którego grubość wynosi jedynie 1,8cm, a waga została zmniejszona do 1,5 kilograma. 

Przeczytaj także: Jak kupić używany komputer i nie przepłacić? (Link otwiera się w nowej karcie)

Sprzęt dla ludzi – czyli krótka recenzja Macbooka Pro

Gdybym recenzował jakikolwiek inny sprzęt, w tym miejscu powinna znaleźć się szczegółowa recenzja, słupki wydajności i barwne opisy poszczególnych elementów. W przypadku recenzji Macbooka Pro mogę powiedzieć jedynie, że jest to sprzęt kompletny.

Wyciągając komputer z pudełka byłem zachwycony jego metalową obudową, święcącym jabłkiem i tym odgłosem przy starcie systemu, jednak po dłużej chwili zastanowienia stwierdzam, że żaden z tych elementów nie jest nadzwyczajny. Prawdziwą siłą macbooka jest jego „kompletność” w odbiorze, której chyba nie uświadczyłem w żadnym innym urządzeniu. Nie potrafię jednoznacznie zdefiniować „kompletności”. Wydaje mi się, że to coś pomiędzy „idealnym dopasowaniem elementów”, a doprowadzeniem użytkownika do „automatyzmu w pracy”.

Niektórzy mówią, że „przeżywają” pracę na macach. W moim przypadku jest na odwrót. Ten sprzęt pozwala mi skupić się na pracy i jest praktycznie „niewyczuwalny”.

Nie jestem typem człowieka, który ma osobną półkę na komputer i album ze zdjęciami, na których przeżywamy wspólne chwile. Komputer to wół roboczy, który ma umożliwić mi pisanie artykułów, przeglądanie internetu i podstawową obróbkę grafiki i video. Z tymi zadaniami prawie siedmioletni mac radzi sobie o niebo lepiej niż inne laptopy, które wcześniej posiadałem. Jedynie obróbka video trochę mnie męczy, ale o tym później.

Ekran, klawiatura, touchpad i MacOS – czyli dlaczego sprzęt Apple jest taki drogi?

Niektórzy mówią, że cena komputerów Apple to kwestia silnej marki, potrzeby lansu, wysokich ceł itp. Być może, ale ja widzę inne wytłumaczenie. Macbook Pro zaoferował mi 4 elementy, które kiedyś uważałem za trzeciorzędne, a dziś uważam za absolutnie krytyczne dla wygody użytkowania. Są to:

Ekran – w moim modelu jest to jeszcze ekran o rozdzielczości 1280x800px, ale zapewniam, że jest naprawdę dobry. Wyraźny, jasny ekran to coś co od początku mi się spodobało. W poprzednich biznesowych Dellach było pod tym względem naprawdę kiepsko, a jeszcze wcześniej posiadany Asus K53SV miał zbyt niską rozdzielczość na swoje 15,6 cala. Dziś mówi się, że taka rozdzielczość, a w dodatku proporcje 16:10 to przeżytek, ale ja się z tym nie zgadzam. Jest dobrze i jak dla mnie to w zupełności wystarcza. Co więcej myślę, że 13 calowy laptop nie potrzebuje ekranu Retina, choć pewnie niektórzy uznają go za zaletę.

Klawiatura – pierwsza godzina to lekki szok, druga to poznawania nowych skrótów klawiszowych, ale za to od trzeciej godziny wzrost wydajności jest na tyle zauważalny, że warto poświęcić trochę czasu na naukę. To prawda, że klawiatura w macbookach jest ultraintuicyjna. Można pisać, pisać i pisać. Gdy na drugi dzień musiałem napisać kilka zdań na komputerze brata niebywale się męczyłem, żeby wpisać polskie znaki. Przeskok całkowity. Jedyne czego wciąż trochę mi brakuje to klawisz delete i to jest dla mnie jedyny minus. Podejrzewam również (aczkolwiek nie miałem okazji przetestować), że touchbar w nowych macbookach stanowiłby dla mnie nie lada wyzwanie.

Macbook Pro Klawiatura

Touchpad – Odpalasz komputer i korzystasz. Gdy pierwszy raz posługiwałem się gładzikiem w macu, nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z funkcją multi-touch. Później miałem jakiś prymitywny sytem tego typu w swoim laptopie, ale po kupnie maca dopiero poznałem siłę tego rozwiązania. Nie kłamią Ci, którzy twierdzą, że nie potrzebują już myszki. W tej chwili nawet obróbkę graficzną w Gimpie robię bez użycia myszki. Jeszcze tylko League of Legends i kilka innych gier wymaga ode mnie podłączenia gryzonia.

MacOS – jak wspominałem na początku, głównym powodem zakupu laptopa z jabłkiem był MacOS i przeglądarka Safari. Bardzo cieszyłem się na ten system, choć moje początkowe wyobrażenia były zbyt wygórowane i dostałem po prostu system, który działa i nie płata figli. MacOS Sierra nie jest systemem idealnym – ma swoje niedoróbki – wciąż nie mogę przyzwyczaić się do końca do nowego „układu plików” czy do konieczności wymontowywania urządzeń z systemu przed wyciągnięciem z gniazda USB, ale to wciąż dobry system. Dużą zaletą MacOS jest jego stabilność, prostota obsługi i dock, który wielokrotnie przewyższa użytecznością pasek Windows. To jednak nie są największe zalety tego systemu. Największą z nich jest dołączone oprogramowanie, któremu poświęcę osobny akapit.

Programy i gry na OSX – zalety, wady i mity

Wśród ludzi krąży jakiś dziwny mit, że na OSX (MacOS) nie ma programów ani gier. Nie prawda! Większość używanego na co dzień oprogramowania jest dostępna na platformę Apple, a jeśli nie to prawdopodobnie ma swoje zamienniki. Na OSX dostępne jest praktycznie całe „mainstreamowe” oprogramowanie biurowe, do obróbki audio, video i grafiki, a także olbrzymia część wolnego oprogramowania. Niemniej są grupy programów, których na MacOS nie uświadczysz.

Poszkodowani wydają się być księgowi. Co prawda w sklepie są jakieś aplikacje do prowadzenia ksiąg rachunkowych, ale oprogramowania największych producentów brak (albo ja na nie nie trafiłem). Mój ulubiony TaxMachine musiałem porzucić dla arkuszy w Excelu, bo to co było dostępne w AppStore nie nadaje się do użytku. Przesiadka na MacOS zaboli również miłośników edytora Notepad ++. Ten jest dostępny wyłącznie na Windowsa i ani Brackets, ani Atom nie jest mi go w stanie zastąpić.

Na szczęście jest coś co wydaje się być panaceum na bolączki związane z oprogramowaniem – emulator Wine. Dzięki niemu można odpalić większość programów użytkowych i bardzo dużą liczbę gier, co sprawia, że macbook może być również sprzętem do grania w gry. Osobiście nie jestem zapalonym graczem, ale moje ulubione, klasyczne już pozycje działają wyśmienicie i spokojnie mogę polecić ten sprzęt również tym, którzy lubią od czasu do czasu w coś zagrać. Mit, że MacOS nie nadaje się do gier uważam za obalony.

Potencjalne drobne problemy z oprogramowaniem wielu osobom z pewnością wynagrodzą programy dołączane do systemu szczególnie trzy z nich są absolutnymi hitami i biją na głowę oprogramowanie dostępne na Windows.

Mail – client poczty na MacOS to absolutny hit. Łatwy i przyjemny w obsłudze program pocztowy to coś czego brakuje na Windowsa i inne systemu. Fakt, Outlook ma dużo większe możliwości, ale adresowany jest do trochę innej grupy odbiorców. Prym w entry-level wśród programów pocztowych należy do Maila

Keynote – o ile Pages i Numbers są kiepskie, tak Keynote, czyli program do robienia prezentacji multimedialnych, wchodzący w skład pakietu iWorks jest GENIALNY. Powerpoint i odpowiedniki zostają daleko w tyle. Wielokrotnie robiłem prezentacje w PowerPoincie i przez lata zajmowało mi to wiele godzin. Gdy przesiadłem się na Keynote na tą samą czynność potrzebuję około 40 minut.

iMovie – jeśli jesteś amatorem produkcji video, iMovie jest dla Ciebie. Znacznie większe możliwości niż Windows Movie Maker, przy jednoczesnej łatwości obsługi sprawiają, że to program niemal idealny dla amatora. Niemal bo jednak przydałoby się kilka opcji więcej (osobiście brakuje mi color gradingu i funkcji tworzenia timelapsów z przyspieszonego video), ale poza tym jest naprawdę dobrze.

Keynote iWorks

Dla kogo jest Macbook?

Zbliżając się do końca niniejszej recenzji być może wyrobiłeś sobie opinię o tym sprzęcie i być może wiesz już czy to sprzęt dla Ciebie. Wydaje mi się jednak, że wypada powiedzieć o tym kilka słów, bo grupa niezdecydowanych wciąż może być całkiem liczna.

Macbook to komputer dla osób bez szczególnych wymagań. W większości codziennych zadań bije inne komputery na łeb, a specjaliści i tak mają maszyny specjalnego przeznaczenia.

Powyższe stwierdzenie stawia jednak pytanie kim jest specjalista? Dla mnie to będzie gracz, naukowiec lub programista, który ma szczególne wymagania co do mocy obliczeniowej lub systemu. To akurat nie jest mocną stroną maców. Na rynku dostępne są komputery o większych możliwościach obliczeniowych i w dodatku w niższej cenie. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że do tego typu zastosowań użyte zostaną prawdopodobnie komputery stacjonarne, niektórych przypadkach może nawet wieloprocesorowe. Nie chcę wyrokować, ale tutaj prawdopodobnie przegra także Mac Pro ze względu na swoją absurdalną cenę i praktycznie zerową możliwość przebudowy.

Czy warto kupić Macbooka? Czas na końcową ocenę

Po cichu cieszę się, że w mojej pierwszej od prawie trzech lat recenzji mogę wystawić naprawdę dobrą ocenę. Macbook Pro to sprzęt, który chętnie polecam i który spełnił moje oczekiwania niemal na wszystkich polach. Trzeba mieć jednak na uwadze, że kryteria oceny są trochę inne jak w przypadku pozostałych laptopów z systemem Windows. Podstawowe kryteria dla komputerów z systemem Microsoftu to jakość obudowy, wydajność, ekran, czas pracy na baterii, mobilność. W tym przypadku konieczne jest dodanie oprogramowanie, a także klawiatura, która jest krytyczna dla wygody użytkowania. Ponadto kategoria wydajność będzie trochę inaczej pojmowana. Nie ma tutaj bowiem benchmarków i testów w grach – jest tylko subiektywna opinia o płynności systemu i oprogramowania. Tak więc końcowa ocena przedstawia się następująco:

  • Wydajnośc: 8/10
  • Ekran: 9/10
  • Czas pracy na baterii: 10/10
  • Mobilność: 9/10
  • Oprogramowanie: 9/10
  • Klawiatura: 10/10

Średnia: 9,3

Strony które warto odwiedzić:

Serdecznie dziękuję samemu sobie, że zdecydowałem się na zakup tak fajnego sprzętu do testów.

 

Fotki pochodzą ze stocka, ale prezentują identyczny sprzęt.