Równo 100 startupów i kilka razy tyle okazji do nawiązania nowych kontaktów biznesowych. Tak w skrócie mógłbym podsumować European Startup Days. Impreza odbyła się po raz drugi przy Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach i jest jednym z tych wydarzeń, które warto odwiedzić. Było warto chociażby dla obalenia kilku mitów o startupach, które roiły się w mojej głowie.

Mit #1 Startupy to firmy informatyczne i dziwaczne gadżety

Niekoniecznie, choć są w większości. Na 100 startupów znalazło się kilka ciekawych firm oferujących rozwiązania z zakresu medycyny i ochrony środowiska. Do tej pory startupy kojarzyły mi się głównie z biznesem IT i nietypowymi gadżetami, ale okazuje się, że są też inne pomysły. 

Mit #2 Startupy nie powstają w garażu

W mediach jak mówi się o startupach to zazwyczaj są to projekty z dużą kasą (nierzadko milionami dolarów), poważnymi inwestorami, a w najgorszym wypadku dużym wsparciem na Kickstarterze. Nic bardziej mylnego – u nas innowacyjne pomysły faktycznie powstają po przysłowiowych garażach i innych ciemnych norach. Dla mnie było to zaskoczenie – niby wiedziałem, że tak jest, ale jednak w mediach obserwowałem coś zupełnie odwrotnego.

Mit #3 Startuperzy to rekiny biznesu

Mogłoby się wydawać, że właściciele startupów to młodzi biznesmeni, którzy oprócz niezwykłego produktu mają również niezwykłe wyczucie i wiedzę o biznesie. Rozmowy (bardzo inspirujące) z niektórymi wystawcami skutecznie zweryfikowały mój pogląd. Okazuje się, że wiele startupów mimo posiadania ciekawego produktu nie ma jeszcze pomysłu na model biznesowy.

Przeczytaj również: Jak nie płacić ZUS dzięki spółce z organiczoną odpowiedzialnością

Mit #4 Startupy mają zaplecze

Tak mi się wydawało – ESD to jednak duża impreza będąca częścią jeszcze ważniejszej imprezy jaką jest kongres gospodarczy, więc myślałem, że wystawiają się na niej firmy, które już jakieś zaplecze zbudowały. Okazało się, że wcale tak nie było – wiele z nich chyba jeszcze nie miało do czynienia z PRowcami z prawdziwego zdarzenia. To nie jest żaden zarzut, ale raczej diagnoza – nie trzeba wiele żeby móc wypłynąć na szersze (bo jeszcze nie szerokie) wody.

Mit #5 European Startup Days to „pokaz mody”

Chociaż lubię takie konferencje to podchodzę z dużą rezerwą do ich przełożenia na efekty biznesowe. Wydawało mi się, że znacznie lepsze są imprezy, które kończą się networkingiem na afer party. Pomyliłem się – niektórzy wystawcy naprawdę dobrze się ze sobą integrowali, zwiedzający wymieniali wizytówki, panele przyciągały uwagę. Widać, że nie jest to jedno z wielu targowisk, które przyciąga tylko wzrok, ale realna propozycja dla firm, które szukają nowych partnerów i klientów.

Bonus – ciekawe narzędzie dla blogerów

Podczas imprezy odkryłem całkiem fajne (aczkolwiek będące w fazie testów) rozwiązanie, które może przydać się blogerom i copywriterom. Promovolt analizuje tekst i ocenia poziom jego skomplikowania. Dzięki temu łatwiej dostosujesz przekaz do konkretnej grupy odbiorców. 

Podsumowanie

European Startup Days to dla mnie kolejna lekcja życia i pokory. Okazuje się, że nie wszystko jest jak na filmach i to co wydawało się „progiem wejścia” w świat biznesu tak naprawdę jest czymś zupełnie wyimaginowanym. Z drugiej strony umocniłem się w przekonaniu, że nie wszystko jest startupem. Dziś to słowo jest zdecydowanie nadużywane – mamy tendencję, która sprawia, że każda Pani Krysia otwierająca nowy warzywniak otwiera startup. Podobnie z Panem Mirkiem, który chce handlować używanymi oponami. Startup to coś więcej – to innowacyjny pomysł, który wprowadza coś nowego. Warto o tym pamiętać i szukać, testować i tworzyć nowe rozwiązania. W tym siedzi prawdziwa kasa, a przecież o to nam wszystkim chodzi.