Promocje lotnicze czy tanie bilety autokarowe potrafią skusić nie tylko zapalonych podróżników, ale także osoby, które zwiedzanie kojarzą raczej z przerwami od leżenia na plaży. Nie ma się co dziwić – informacje typu „Londyn za stówę” czy „Budapeszt za 30zł” potrafią zachęcić do rezerwacji.

Kilka dni temu sam wybrałem się na wycieczkę do Budapesztu rezerwując promocyjny bilet. Rzeczywiście za podróż tam i z powrotem (z Krakowa) dałem 30zł. To jednak niewielka część kosztów wycieczki. I właśnie dlatego dziś na przykładzie podróży do Budapesztu wyjaśnię ile tak naprawdę kosztują wycieczki tanimi liniami i czy to rzeczywiście takie dobre oferty?

Tanie bilety to nie wszystko

Tanie linie lotnicze i autokarowe już wiele lat temu zadomowiły się w świadomości polaków jako szansa na odwiedzenie najciekawszych europejskich miast za niewielkie pieniądze. Promocje typu „bilety za złotówkę” czy regularne oferty pozwalające na lot np. do Londynu za około 100 zł dają nadzieję na zwiedzanie bez rujnowania domowego budżetu.

Sto złotych za bilet to faktycznie niewiele, ale w porywie emocji łatwo zapomnieć, że to tylko niewielka część wszystkich kosztów. Nie wystarczy bowiem polecieć – trzeba jeszcze zapłacić za:

  • Transfer z lotniska lub dworca
  • Komunikację miejską
  • Noclegi (jeśli wyjeżdżasz na dłużej niż jeden dzień)
  • Jedzenie
  • Wejściówki
  • Pamiątki

To wszystko nie jest tanie – w niektórych miastach sam transfer może być o droższy niż bilet lotniczy, a to tylko wierzchołek góry lodowej.

Żeby pokazać Ci skalę kosztów pokażę Ci mój przykład, w którym ponoszę jedynie niewielką część tych kosztów. Zobaczmy zatem jaką część wszystkich wydatków stanowi bilet w taniej, studenckiej wycieczce do Budapesztu.

Ile kosztował mnie wyjazd do Budapesztu?

Moja wycieczka do Budapesztu to jednodniowy wypad, bez zwiedzania muzeów. Podróż odbyłem PolskimBusem, a na zwiedzenie miasta miałem niecałe 12 godzin (5:30 – 17:20). Bilety na autobus kupiłem w promocji na trasę Kraków-Budapeszt.

Transport:

  • Promocyjne bilety na trasie Kraków-Budapeszt: 30zł (15zł w jedną stronę)
  • Transfer na trasie Kraków-Katowice: 28zł (12zł do Krakowa, regularnym kursem dziennym i 15zł bilet do Katowic w tym samym autobusie którym jechałem z Budapesztu).

Razem: 60zł (dla równego rachunku)

Koszty przygotowawcze:

  • Jedzenie: 14zł – nie wziąłem dużo. Coś słodkiego na drogę, kabanos z bułką na podróż (polecam na każdą dłuższą podróż).
  • Leki i higiena 6zł – musiałem dokupić wapń w tabletkach jako „wspomagacz” w leczeniu kataru oraz 10 paczek husteczek 🙂

Razem: 20zł

Koszty poniesione w Budapeszcie:

  • Metro: 1050HUF – 3 przejazdy, resztę miasta pokonałem pieszo. Dla leniwych polecam bilet dzienny za 1650HUF.
  • Wejścia do muzeów: 200HUF – Niestety Parlament był w piątek zamknięty dlatego płaciłem tylko za wejście do bazyliki św. Stefana (polecam). Innych muzeów nie zwiedzałem.
  • Jedzenie: 2200HUF – Za śniadanie dałem nieco ponad 800HUF (w dzielnicy rządowej, w której było stosunkowo drogo), a za obiad 1400HUF (danie gulaszowe). Innych rzeczy nie kupowałem, bo wszystko co potrzebne miałem ze sobą.
  • Tokaj: 1200HUF – miałem wysłać komuś kartkę, ale okazało się poza obszarami stricte turystycznymi… ciężko kupić pocztówkę. Padło więc na węgierskie wino z jednego z najładniejszych regionów winiarskich jakie widziałem.

Razem: 4650HUF co daje około 65-66zł. Faktyczny koszt wyniósł jednak okrągłe 5000HUF, czyli 70,5zł, ponieważ ok. 350 forintów, które zostały w kieszeni to bilon, którego nie wymienię.

Inne koszty:

  • Sms kody w BZWBK: 0,40zł – koszt zupełnie pomijalny lecz warto zwrócić uwagę na dość brzydką zagrywkę banku, który jeszcze niedawno oferował prawdopodobnie najlepsze konto osobiste. Na razie jednak nie likwiduję konta, bo czekam na odpowiednią promocję przy której zmienię konto.

W sumie jednodniowa wycieczka do Budapesztu kosztowała mnie niemal równe 150zł (+/- 2zł bo zaokrągliłem niektóre kwoty)

Czy to dużo? Moim zdaniem jak na możliwość zwiedzenia jednej z ładniejszych europejskich stolic całkiem tanio. Myślę też, że jest to w pełni akceptowalna kwota dla nawet dość napiętego studenckiego budżetu.

Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że koszt takiej podróży może się znacząco różnić zależnie od wielu czynników. Przede wszystkim zupełnie nie uwzględniłem kosztów wstępów do muzeów, które ze względu na bardzo napięty grafik. Ponadto nie kupiłem żadnych pamiątek (nawet zdjęcia mam tylko 3), bo już pół roku wcześniej cały komplet przywieźli rodzice.

Sprawdźmy jak procentowo rozkładają się koszty:

  • Promocyjny bilet: 20%
  • Transfer do Krakowa: 20%
  • Koszty przygotowawcze: 14%
  • Wydatki w Budapeszcie: 46%

Jak widzisz pomimo naprawdę niewielkich kosztów całkowitych, kupiony w okazyjnej cenie bilet to tylko 1/5 wszystkich kosztów. Gdybym zdecydował się wrócić późniejszym autobusem (o północy), odwiedzić kilka muzeów, termy i zjeść lepszy obiad musiałbym wydać około 300zł, a koszt biletów wyniósłby tylko 10%.

Czy warto zatem korzystać z tego typu promocji?

Jeśli planujesz wyjazd w dane miejsce to jak najbardziej. O wycieczce do Budapesztu myślałem od dawna – czekałem tylko na właściwy moment i impuls do rezerwacji biletów. Końcówka wakacji i przypływ gotówki po dodatkowym niespodziewanym zleceniu to sprzyjające okoliczności dlatego uznałem, że czas ruszać.

Inaczej sprawa ma się jeśli nie planowałeś wycieczki – wówczas skorzystanie z promocyjnego szału naraża Cię na nieplanowane koszty, na które nie możesz sobie w danym momencie pozwolić.

Z trzeciej strony tego typu akcje to świetny powód, żeby wreszcie ruszyć się z fotela i zobaczyć coś ciekawego. Budapeszt, Wiedeń, Praga to naprawdę atrakcyjne cenowo kierunki dla mieszkańców południowej Polski, a zobaczyć te miasta naprawdę warto!

Praktyczne informacje

Z racji, że Budapeszt jest ostatnio bardzo popularnym kierunkiem turystycznym (wśród moich krakowskich znajomych od kilku miesięcy trwa prawdziwy boom, a 80% napotkanych turystów to Polacy) pozwolę sobie na kilka uwag i porad, które być może również Tobie się przydadzą.

  • Zaplanuj wszystkie przejazdy komunikacją miejską i kup bilety od razu – pół biedy jak kupujesz bilet czasowy, ale kupowanie jednorazówek warto przemyśleć od razu. Automaty biletowe są jeszcze gorsze niż w Katowicach. Bilety kupowałem 2 razy i w tym czasie napotkałem 4 problemy z automatem. Dla porównania na śląsku problemy mam średnio raz na 6-7 prób zakupu biletu.
  • Mów prostymi słowami i machaj rękami – wbrew zasłyszanym opiniom Węgrzy słabo mówią po angielsku. Być może miałem okropnego pecha, ale nikt 2 policjantów (młodych), 5 przechodniów przed 30tką, kelnerów, ogrodnika i obsługi w informacji turystycznej nie był mi w stanie udzielić odpowiedzi pełnym zdaniem. W przypadku policjantów trafili mi się tacy, którzy nie byli wstanie wskazać obiektu, który znajdował się 300 metrów od miejsca, w którym pytałem o drogę.
  • Zwiedzaj pieszo! – Jeśli wybierasz się na wycieczkę „w stylu japońskim”, tzn. obiekt – przystanek – fotka – idziemy dalej, możesz odpuścić przemieszczanie się komunikacją miejską. W ciągu jednego dnia spokojnie można obejść całe miasto, „zaliczając” większość najważniejszych miejsc. W moim przypadku bilety na metro obejmowały jedynie dojazd do centrum i przejazd zabytkową, żółtą linią.

Miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć:

  • Wzgórze Gellerta – na szczycie byłem kilka chwil przed wschodem słońca. Niesamowity widok!
  • Most łańcuchowy – pierwszy i najważniejszy most Budapesztu
  • Parlament – niestety nie byłem w środku (następnym razem koniecznie wejdę do środka), ale z zewnątrz robi wrażenie.
  • Bazylika św. Stefana – jeden z najładniejszych kościołów rzymskich jakie widziałem.
  • Okolice placu Vorosmarty – uliczki pełne luksusowych sklepów.
  • Żółta linia metra – przejażdżka obowiązkowa! Najlepiej z Vorosmarty to parku Széchenyi (żeby pieszo iść w dół).
  • Andrassy – jedna z najważniejszych ulic miasta. Najlepiej przejść ją od parku Széchenyi i iść w stronę Vorosmarty.
  • Okolice Hali Targowej – polecam wizytę w hali, a jeśli chcesz iść na piwo – nieopodal znajduje się klimatyczna ulica Baross.

A czy Ty korzystasz z tego typu promocji? Koniecznie daj znać i podziel się swoimi doświadczeniami z innymi czytelnikami 🙂